Gości online: 4
Użytkowników online: 0
Łącznie użytkowników: 92
Najnowszy użytkownik: marcinkraglak
|
| Po |
Wt |
śr |
Cz |
Pi |
So |
Ni |
| |
|
1 |
2 |
3 |
4 |
5 |
| 6 |
7 |
8 |
9 |
10 |
11 |
12 |
| 13 |
14 |
15 |
16 |
17 |
18 |
19 |
| 20 |
21 |
22 |
23 |
24 |
25 |
26 |
| 27 |
28 |
29 |
30 |
|
|
|
|
|
| Modele kolejowe w skali H0e |
Moja fascynacja koleją wzięła się z czasów wczesnego
dzieciństwa i corocznych wakacji w Zaniemyślu niedaleko Poznania. Elementem,
który przyciągał w szczególny sposób moją uwagę była i jest do dnia
dzisiejszego kolej wąskotorowa. Obowiązkowym punktem w programie dnia była
oczywiście wizyta na stacji kolejki. Na stacji panował dość spory ruch
pociągów. Przyjeżdżały głównie pociągi osobowe, a bardzo często mieszane:
osobowo-towarowe z pięknymi parowozami serii Px48. Dużo mógłbym o tym
opowiadać. Fascynacja koleją mniejszą od normalnej trwa do dzisiaj.
Pierwsze modele wąskotorowe zacząłem budować będąc w połowie szkoły
podstawowej. Pierwszy parowóz przypominający mojego ulubionego Peiksa wykonałem
w 1985 roku właśnie podczas wakacji w Zaniemyślu. Jako budulca użyłem tektury,
a skalę przyjąłem sam, „na oko” zakładając, że szerokość parowozu będzie
wynosić około 4,5 cm. Do tej miary doskalowałem tez „na oko” długość i
wysokość. Oprócz parowozu wykonałem również wagony przypominające te typ 1Aw
oraz brankard i trzy węglarki znormalizowane, czteroosiowe. Z czasem kolekcja
rozrosła się o inne maszyny: trzy następne serii Px48, jednego Kp4 i lokomotywę
spalinową serii Lxd2. Ostatnimi parowozami były PKS3 (O&K) i Px38. Po wielu
latach, kiedy stały się dostępne farby modelarskie, pomalowałem to całe
towarzystwo w odpowiednie kolejowe barwy.
Niestety wadą modeli
papierowych było to, że nie jeździły. A mnie marzyła się makieta oddająca
klimaty najlepszych wąskotorowych czasów. Historia modeli w skali 1:87 zaczęła
się w 1999 roku. Wtedy to, jesienią, spotkaliśmy się z Pawłem Radeckim na
Politechnice Łódzkiej. Paweł pokazał mi model lokomotywki wąskotorowej Ls-600.
Jako budulca użył zwykłej tektury nasączonej klejem cyjanoakrylowym oraz, o ile
dobrze pamiętam, kart telefonicznych. Po tym spotkaniu, postanowiłem spróbować,
a zapału do pracy dodał mi kolega Krzysztof z Poznania, który od lat buduje
modele wąskotorowe w skali H0e. Po obejrzeniu jego kolekcji zdecydowałem się na
gruntowna odmianę w uprawianym dotąd dość prostym modelarstwie.
Zacząłem od prostej lokomotywki DIEMA (na tor modelarski 9mm) oraz lokomotywy Lyd2. Miałem już
kilka sztuk fabrycznych wagonów towarowych typu „brigadewagen” firmy ROCO.
Lokomotywę Lyd2 zbudowałem prawie w całości z kartonu nasączonego kropelką i
oszlifowanego.
To ta lokomotywa
po prawej stronie na zdjęciu, z żółtymi pasami na czołownicy. Nie ma niestety
silnika. Podwozie wykonałem jako stałe z kółkami po starej TT-ce. Lokomotywa po
lewej stronie jest ciut bardziej zaawansowana technicznie. Przede wszystkim
porusza się o własnych siłach. Podwozie silnikowe wziąłem z lokomotywki
wąskotorowej ROCO, dobrze znanej modelarzom wąskich torów. Pudło i kabinę
maszynisty wykonałem z impregnowanej klejem tektury. Pomosty po obu stronach
przedziały silnikowego są zrobione z karty telefonicznej. Z plastiku karcianego
wykonałem tez wiązary i zewnętrzne elementy układu napędowego. Model jeździ,
ale wiązary niestety nie obracają się. Taka jest cena zbyt ubogiego warsztatu
mechanicznego. W kolekcji posiadam jeszcze trzecia taką lokomotywkę. O jej
budowie zaważyło malowanie. Oto ona:
Do floty Lyd2 dołączyły dwa czteroosiowe Lxd2:
jeżdżący, zbudowany na podwoziu silnikowym lokomotywy BR118 firmy PIKO. Obudowę
wykonałem z impregnowanego kartonu, pomosty, czołownice i elementu
cięgłowo-zdeżakowe, z plastiku karcianego. Obudowy reflektorów wykonałem z
wkładu do długopisu, a w lokomotywie widocznej na zdjęciu poniżej, górny
reflektor ze słomki do napojów.
oraz model statyczny:
Oprócz lokomotyw wykonałem też wagony towarowe. Jako
budulec posłużyłem się węglarkami od TT-ki. Wózki jezdne to gotowe elementy
firmy ROCO. Efekt prezentują zdjęcia:
Historia parowozów jest bardzo prosta. Pierwszy
model parowozika feldbahnowego ROCO kupiłem we Włoszech, w Padwie. Przez lata
model przechodził kolejne transformacje, dorobiłem mu tender z karty
telefonicznej, dodałem PKP-owskie reflektory. Kształtem i stylistyka miał
przypominać parowóz Py4 ze Żnina i troszkę Px5/Px6. Taki uniwersalny model na
600 i 750 mm. Oto on:
Kolejnym modelem wystylizowanym na „nasze” jest ten egzemplarz:
Pomysł na takiego
Peikso-Peigreka pojawił się po przeczytaniu artykułów w prasie
modelarsko-kolejowej o naszych wąskotorówkach: Żnińskiej i
Bydgosko-Wyrzyskiej. Poniżej dalsze zdjęcia tego parowoziku:
Kolejnym parowozem z serii
ROCO jest ten egzemplarz. Miałem już wtedy dość dobrze opracowana technikę
stylizacji. Wykorzystałem stare części od wagonów w skali H0. Zderzaki
wykonałem z elementów zderzaków trzonowych typu pruskiego, węże do nabierania
do nabierania wody za pomocą pulsometru-z kawałka drucika z izolacja, gwizdawkę
również z drucika, a odprowadzenie pary z prądnicy-ze zwykłego spinacza
biurowego. Pozostało jeszcze przedłużyć budkę maszynisty aby nadać lokomotywce
lepsze proporcje, dokleić bańkę z oliwą, orzełki na budkę, odgarniacze pod
czołownicą i model był gotowy. Taki model można stylizować w nieskończoność aż
do granicy, za której przekroczeniem opłaca się już w miarę umiejętności i
posiadanego warsztatu budować modele od podstaw. Oto ten parowozik z tendrem
typu Kruszwica:
Pierwszym wykonanym modelem fabryczno-wycinankowym jest parowóz O&K z kolei sochaczewskiej. Oto
on:
Dodałem mu kilka elementów
wzbogacających: bańkę z oliwą, gwizdawkę i wąż z kabelka, zawory
bezpieczeństwa, reflektory odlewane z mosiądzu oraz komin od parowozika firmy
ROCO. Na przystanku osobowym Annopole prezentuje się z tenderkiem doczepnym
typu Kruszwica:
Kolejnym parowozem
wystylizowanym na „polskie szaty” jest Brigadelok HF firmy ROCO. Ogólne
podobieństwo, oprócz liczby osi i zewnętrznej ostoi kwalifikuje ten parowóz do
stylizacji na typ Solvay III. Ten typ parowozu pracował przez długie lata w
cukrowni Dobre na Kujawach. Oto model:
Ten model wymagał według
mnie najmniej przeróbek. Podoba mi się jego rasowa sylwetka wąskotorowej
maszyny. Ładnie i proporcjonalnie wygląda z pekapowskimi reflektorami, podobnie
jak jego prawdziwy daleki krewny z cukrowni Dobre. Na dioramie prezentuje się tak:
Kolekcję parowozów zamyka
Liliput. Ja nadałbym mu serię Txb2. Ogólnie przypomina maszyny, które pracowały
na kolei przeworskiej. Parowóz ten nie jest może zbyt ładny i nie prezentuje
elegancji i klasy, tak jak Px48. Ma jednak w sobie ciekawe elementy
konstrukcyjne takiej jak drzwi dymnicy, oś toczną pod paleniskiem, podwójne
krzyżulce i inne. Trochę kłusuje w czasie jazdy z uwagi na napęd pierwszej i
trzeciej osi za pomocą wiązarów, co dodaje mu cech prawdziwego parowozu. Oto
on:
Będąc w Rogowie na
imprezie kolejkowej, kupiłem model kartonowy lokomotywy Lyd1. Model
przygotowany był w dwóch skalach. Na początek wybrałem oczywiście tę 1:87.
Napracowałem się bardzo przy tej lokomotywce. Oto zdjęcia dokumentujące kolejne
etapy jej budowy:
Do wykonania wąskotorowych
wagonów krytych wykorzystałem pudła wagonów krytych, dwuosiowych budowy
pruskiej w skali H0. Można zaobserwować je na zdjęciu z lokomotywą Lyd2. Do
budowy brankardu wykorzystałem wagon kryty w skali H0e firmy Liliput. Skróciłem
go o dwie sekcje na długości i pomalowałem na zielono. Jako podwozie użyłem
wózków od starych węglarek PIKO w skali N. Oto ten wagonik:
Kolejnym modelem w
kolekcji jest pług typu Björke. Wykonałem go z dwóch dwuosiowych wagonów
krytych z płaskim dachem BTTB. Na zdjęciu widać wyraźnie linie sklejenia dwóch
nadwozi. Podwozie wziąłem gotowe od wagonu dwuosiowego w skali N firmy PIKO.
Lemiesze i kabiny wykonałem z kartonu. Oto on:
Historia mojej
wąskotorowej makietki datuje się od jesieni 2006 roku. Mając zgromadzony już
tabor, chciałem wykonać element prawdziwej linii kolei wąskotorowej dający możliwość
lepszej prezentacji modeli i wczucia się w wąskotorowe klimaty lat 70-tych i
80-tych. Wykonałem jak dotąd dwa „moduły”. Są to zwykłe deski, które chciałbym
umieścić w narożniku pokoju, przy ścianie. Pierwszy moduł-dioramę ma
odwzorowywać odcinek Średzkiej Kolei Dojazdowej między miejscowościami Polwica
i Śniciska.
 |
 |
 |
| Pociąg do Środy Wielkoloskiej prowadzony „Solvayem” |
Poranny pociąg do Zaniemyśla na przejeździe w okolicy Polwicy |
...i powrót do Środy Wlkp. |
Drugim „modułem” jest kawałek linii kolejki
średzkiej między przystankiem osobowym Annopole a ładownią Słupia Wielka.
Odcinek ten położony jest dość malowniczo, przy prostocie wszystkich
towarzyszących elementów takich jak przejazd kolejowy i budka systemu Lenz. Oto
on w kolejnych fazach budowy:
Na przystanku
Annopole występował też gościnnie skład pociągu typowy dla kolejek o szerokości
toru 600 mm. Na kolejce Witaszyckiej też można było spotkać budki-poczeklalnie
systemu Lenz.
A tu popołudniowy pociąg do Środy Wlkp.:
Na tym chciałbym zakończyć ten krótki artykulik
modelarski, dedykowany Kolegom z Łódzkiego Klubu Modelarzy Kolejowych i
wszystkim miłośnikom wąskotorówek. Szczególne podziękowania dla Pawła
Radeckiego z ŁKMK, Krzysztofa Zbierskiego z Poznania, za zainspirowanie do
pracy w skali H0e i wiele ciekawych pomysłów wzbogacających mój stosunkowo
prosty warsztat modelarski oraz dla Pawła Włodarczyka z ŁKMK za zachętę do
przedstawienia modeli na łamach stron Klubu.
Tekst i foto: Michał Guminiak
|
|
|
Brak dodanych komentarzy. Może czas dodać swój?
|
|
|
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
|
|
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.
Brak ocen. Może czas dodać swoją?
|
|
|
Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.
|
|