Nawigacja
Ostatnie Obrazy
Najnowsze video
TEM2-294 w akcji
ST44-1113+SM42-693...
ST44-172, Nurzec
ST44-1109 Sycze
Targi Hobby Pozna...
M62M-014
Euronaft
SU46-041
ST44-2046
ST44-2026+ST44-2050
Ostatnie artykuły
Salon Hobby 2015 czy...
Rogowskie Impresje
Pobiedziska i Trybun...
Żnin 2015
Kolejna solówka
Aktualnie online
Gości online: 5

Użytkowników online: 0

Łącznie użytkowników: 82
Najnowszy użytkownik: Acid_Rain
Ostatnie komentarze
I z tym się liczyli...
No i gorączka opad...
Niestety to cena za ...
WTF.
Relacja + zdjęcia i...
Oby to nie był jedn...
Zadziwiająco szybko...
Torowisko Roco.
Byłem, bardzo fajne...
Taka sytuacja... B)
Kalendarz
Po Wt Śr Cz Pi So Ni
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31        
Nawigacja
Artykuły » Wystawy » Targowisko próżności
Targowisko próżności
Tradycyjnie pod koniec października Salon Hobby gromadzi modelarzy różnej maści. Delegacja klubowa raczej symboliczna, bez makiety, wyłącznie w celach rekreacyjnych, Michał, Radek i Marcin ze swoimi modelami, ja Sławek jego syn Krzysiek i Piotrek jako goście absolutni na kilka godzin.

W ostatniej chwili Piotrek wypada z powodu awarii samochodu, szkoda, jedziemy we trzech, droga mija szybko jak to na autostradzie, w Poznaniu masakra, od mostu Dworcowego na teren targów jedziemy ponad pół godziny, a to z powodu targów gier. Z tego samego powodu stoimy długo w kolejce po bilety, przedzieramy się przez morze rozwydrzonych gimbusów w hipsterskogejowskich wdziankach, wychodząc na zewnątrz z ulga oddychamy.

Makieta duża, w części wesoła i przyjazna, w części gdzie rządzi pomrocza makieta modułowa nawet światło częściowo zostaje pochłonięte prze rozdęte do granic, ego niektórych „miszczów” i ich przydupasów, z tego tez powodu każda próba podejścia w tamtą stronę kończy się nieomal omdleniem, migotaniem komór serca i torsjami, nie ryzykuję, mam jedno życie.

W czasie ponad czterech godzin niewiele zobaczyłem pochłonięty życiem towarzyskim, więc i niewiele dobrego mam do powiedzenia zrekompensują to zdjęcia Sławka i Krzyśka, a mam tez nadzieję że Michał dorzuci kilka słów ze strony uczestnika czynnego. Natomiast mam kilka krytycznych uwag, układ stoisk beznadziejny, wolałbym je bardziej scentralizowane, ale rozumiem że to chwyt pod publiczkę mający na celu stworzenie iluzji bogatej ekspozycji.

Fragmenty makiety żenująco słabe, najwyższy czas wprowadzić wstępną weryfikację stanu poszczególnych modułów, segmentów, warsztat modelarski, skrzynka z chaotyczną plątaniną kabli, tak się uczy przyszłych adeptów modelarstwa, niechlujstwa i bylejakości, jakie młodzieży chowanie taka narodu przyszłość. Herbata w czymś co przypomina bar, obsługiwanym przez dwie znudzone laski i coś co przypomina mężczyznę,(swoją drogą większość osobników posiadających penisa tylko z tego powodu przypomina mężczyzn, zniewieściała banda w ceratowych bucikach i spadających z dupy rurkach) w styropianowym kubku z torebki i kretyńskim mieszadełkiem, cóż jak już hołota przyjdzie to się może nażreć i nachlać byle czego, wszak to hołota, komercha i dziadostwo.
Wracamy bez przeszkód.

Tu składam podziękowania Krzyśkowi i Sławkowi za to że mnie zaadoptowali na te kilka godzin i za towarzystwo.

Kpt. Nemo


PS. Dane mi było wreszcie zobaczyć pracownię Sławka, teraz to dopiero mam deprechę.

Kliknij by powiększyć Kliknij by powiększyć Kliknij by powiększyć
Terminal paliw Wnukowo Wiadukt Messera Trafo
Kliknij by powiększyć Kliknij by powiększyć Kliknij by powiększyć
Vanity Fair Kolejny przedmiot westchnień Scenka
Kliknij by powiększyć Kliknij by powiększyć Kliknij by powiększyć
Pawłowo Miejski klimat WTF????!!??
Kliknij by powiększyć Kliknij by powiększyć Kliknij by powiększyć
SN Sella Znów trafo Pożądana i wyśniona
Kliknij by powiększyć Kliknij by powiększyć Kliknij by powiększyć
Klasyka Polsacik w klasycznym malowaniu Czeskie Drahy w służbie PR
Kliknij by powiększyć Kliknij by powiększyć Kliknij by powiększyć
ED78 Ruch nie tylko na ziemii ale i w powietrzu Budyń u nowego właściciela


Z powodu małej różnicy zdań, jak również wciąż niepewnego stanu zdrowia nie chciałem deklarować udziału makiety w targach by potem po raz kolejny się wycofywać. Zakładaliśmy więc, że nie jedziemy i zbytnio się nawet nie interesowaliśmy tematem. Fakt, faktem, że ustalenia były szeptane za plecami i mało kto wiedział co na rzeczy. W Piotrkowie okazało się, że może by tak pojechać ale plan makiety był już dopięty i na Szadek brakło miejsca. W sumie to i dobrze bo wreszcie miałem szansę pojeździć składami zamiast kwitnąc na dyżurze na stacji. Wyszło na to, że jedziemy na całość imprezy w trzech a reszta dojedzie na własną rękę w późniejszym terminie. Noclegów w internacie organizowanych przez PZMK oczywiście brakło i mimo zapewnień związku, że pierwszeństwo mają uczestnicy prezentacji myśmy nie godni. Ciekawe jaki udział w tejże miała np. firma TMF...... Nic do chłopaków nie mam ale formalnie, to nie tak powinno wyglądać. Zresztą to od dawna bolączka tego typu imprez i ciąganie ze sobą żon, kochanek, kochanków, bachorów maści wszelakiej jest mocno dyskusyjne. Rozumiem chęć dzielenia się pasją z najbliższymi ale potem serce się kraje jak widzi się te znudzone miny a i człek swobodnie żołnierskim słowem rzucić nie może bo tu baba tam bachor i trzeba uważać by nie obrazić uczuć.

Koniec, końców Marcin załatwił noclegi w pobliżu Franowa i mieliśmy jechać w trzech swobodnie samochodem Marcina. Tradycyjnie też już niemal, robota uniemożliwiła mu planowy wyjazd więc zapakowałem trzy skrzynki taboru i po sprawdzeniu rozkładu umawiam się z Radkiem na poranny kibel do Poznania. W ostatniej chwili z hardcorowej opcji transportu postanawia skorzystać Jarek i dosiąść się w Kolumnie. Tak też się dzieje i w rześki poranek turlamy się EZT-em w kierunku stolicy podziemnej pomarańczy. Po drodze niewiele ciekawego (W Ostrowie M62+Tem2 Orlenu, a później Classik Schenkera) i docieramy na targi z niewielkim opóźnieniem. Miłe i ciepłe przyjęcie ze strony ekipy „Hazero” od razu poprawia nastrój i logujemy się w kanciapie. Makieta w założeniach składać się miała z 4 nitek łączących się na nowobudowanej stacji Chocicza. Nitka Wielkopolska, wzorowo gotowa do działania, reszta praktycznie w proszku. Nitka PMM w kawałkach, na dolnośląsko-krakowsko-toruńskiej jeszcze mniej a na sopockiej wiatr hula..... W sumie łatwe to było do przewidzenia. Nie pozostało więc nic do roboty jak wystawić skład i pojechać z rozkładem. Znajomość szlaku wszak to podstawa.

Dzionek powoli się kończy, segmentów przybywa i duża makieta ma szansę zatrybić. PMM jeździ, Kraków walczy z ostatnimi kawałkami a na sopockiej wiatr hula..... Na targi dociera Andrzej z Piotrkiem ratując nam przy okazji tyłki przed chłodem nocy zawożąc nas na nocleg za co ogromne dzięki. Lokum do spania sympatyczne, robimy coś do żarcia i uderzamy w kimono.

Rano dociera Marcin i razem napieramy na targi. Jazdy zaczynamy od III epoki, Marcin w swoim żywiole, to nie moja bajka więc czas pozwiedzać i pogadać z ludźmi. Rozkład w miarę daje się utrzymać, są jakieś zgrzyty z jazdami międzynitkowymi ale nic na siłę i i impreza się rozkręca. Wygląda to imponująco choć jak na imprezy z publicznością zdecydowanie brakuje segmentów dwutorowych bezlitośnie obnażając niewydolność szlaku jednotorowego i uparcie lansowanego układu 2+1/2 na stacjach. Znam doskonale założenia modelowania ruchu ale mimo tematycznych targów ludzie po drugiej stronie barierki znają je zdecydowanie mniej. Za najlepszy komentarz może posłużyć sytuacja kiedy w niedzielę wykorzystując wypadnięcie jednego pociągu z rozkładu pojechałem swoim składem na nitkę PMM wprawiając Mastera w osłupienie. Dyżurny na Lewinie dostaje od Niego opeer za to że mnie wpuścił, : „ że przy takim gęstym rozkładzie nie ma prawa nic się tu znaleźć ponadplanowego” a za moimi plecami stoi jakiś malec i na cały głos: „ Ale nuda!!!” Niestety ciężko jest pogodzić te dwa interesy, naszego hobby i tych oglądających. Na zamkniętych spotkaniach pietyzm i celebracja są jak najbardziej pożądane. Na imprezach z publiką niestety podstawą jest ruch, im więcej i bardziej kolorowo tym lepiej i choćbyśmy wystawili skład z 5 MikroMetaKitów i 20 ryflaków EFC mało kto to doceni bo ma jechać ciuchcia z wagonikami i gawiedź ma w dupie jaka jedzie. Można było zrobić pokaz ruchu zgodnego z zasadami sztuki powiedzmy przez godzinę a potem upychać ile się da. Inna sprawa, to pytanie o sens łączenia się w dużą makietę. Mimo pozorów podziały w środowisku są coraz mocniejsze i rożne spojrzenia na ten sam temat coraz bardziej widoczne. Cały czas czuć napięcie, „my”, „wy”, „oni”, tu jedyna słuszna makieta a tam to zabawki, serki danio i coś tam jeszcze aż się człowiekowi odechciewa cokolwiek pokazywać i robić. Spot w ogóle wypiął się resztę, fizycznie odcinając własną nitkę i bawił się we własnym sosie. Jednak sprawdziły się moje czarne odczucia, że powtórka z 2010 jest niemożliwa bo różne frakcje po prostu nie chcą się bawić wspólnie. Brakuje tego spontana, jest za dużo zadęcia oraz wszechobecnej zawiści i chciwości.

Marcin musi wracać do roboty, więc my znowu zostajemy z Radkiem na lodzie. Na szczęście kolega Nohab się zlitował i podrzucił nas na kwatery. Tam zastajemy klasyczny streetfight, sześciu łysych debili tłucze się między sobą. Tłucze to może za dużo powiedziane, nawaleni jak ruski plecak tarzają się po podłodze usiłując coś tam bełkotać, oczywiście nie wiedząc o co walczą i co chcą tym osiągnąć. Zwłaszcza, że za godzinę będą dalej chlać razem jakby nic się nie stało. Pech, że robią to dokładnie w wejściu do budynku. Wykorzystujemy moment ich nieuwagi i dostajemy się do pokoju. Słychać potem było odgłosy pacyfikacji imprezy przez właścicielkę lokalu ale chyba obyło się bez strat w ludziach i sprzęcie.

Rano znowu pomaga nam Andrzej zabrać się z betami na targi. Tym razem w planach trochę nowszy tabor więc załapuję się wreszcie na jazdy rozkładowe. Pechowo większość mojej służby wypada na dalszą część imprezy a my z racji braku Marcina musimy wracać również pociągiem. Wobec powyższego część mojego obiegu musiałem sprzedać komuś innemu, ehhh.. Dodatkowo Prezes Prezesów zaprasza na Walne Zgromadzenie.. Ciekawe po co skoro podobno to Jakże Ważne Spotkanie odbyło się dzień wcześniej wieczorem, wszystko zostało przez Wybranych ustalone a to tylko pic dla mas i pudrowanie wizerunku. Na poprzednim zebraniu dowiedziałem się że i tak głosu nie mam a poza tym to ta wstrętna Łódź nic nie robi i tylko pyszczy i się czepia. Wszyscy som cacy a my som be. Może i dobrze, że nie poszedłem.... Z drugiej strony nabraliśmy wszyscy dystansu do tego, robimy swoje i jak komuś to pasi to chętnie razem, nie, to nic na siłę. Pysk na wodzy i szczerzymy ząbki, „ Miodzio, lodzio, Panowie” jak mawia Skipper. Dzięki temu nie ma presji i hobby to nadal relaks a nie misja.

Czas powrotu nieuchronnie się zbliża więc czas się zbierać. Tabor sprzedaję Andrzejowi do auta a sami z Radkiem drepczemy na stację. Tam perełka w postaci żółtego polsacika i jak to na Głównym bezustanny ruch. Wreszcie też i docierają nasze „Sukiennice”. W pociągu oczywiście afera, mimo miejscówek nie ma szans na to by położyć bagaże na półce. Nadęte babsko ma w dupie fakt obecności innych pasażerów więc mimo sporego zmęczenia wybieramy opcję stania na korytarzu do samej Łodzi. Przynajmniej swobodnie można pogadać czy do czasu do czasu przewietrzyć łeb. Docieramy do Łodzi +15 minut z małą atrakcją w postaci RadioStopu na wyjeździe ze Zgierza i snuciu domysłów co mogło pójść nie tak.

Ogólnie impreza zapisze się pozytywnie w pamięci ale chyba głównie przez nasze i „Hazerowców” absolutnie luźne podejście do tematu. Hubert opracował fantastyczny rozkład dając każdemu, bez wyjątku szansę na zabawę. Panował porządek bez zbędnej spiny i chyba o to chodzi. Mogło być lepiej ale po prostu trzeba wyciągnąć wnioski na przyszłość.


Z punktu widzenia uczestnika Michał Górecki
Komentarze
Brak komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Losowa Fotka
Shoutbox
Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.

19-09-2018 15:33
Melduję się! Grin

10-09-2018 09:57
Ze względu na malusi błąd w kalendarzu sugeruję przesunąć termin "wigilii" na 28.09. Poprzedni termin to czas zabawy we spólnym gronie w Braniewie Grin

06-09-2018 20:00
Dupy nie urywa... ale cierpliwości... nie od razu łkmk zbudowano... narazie to kurz zdmuchujemy. Przenieśmy rozmowę nieco głębiej a ja czekam na potwierdzenie terminu wigilii Smile

06-09-2018 19:48
Raczej stypa, rzeczywiście strona działa, ale jest martwa podobnie jak klub.

06-09-2018 14:05
Proponuję spotkanie "wigilijne" 5.10.2018 r. Co Wy na to ? Grin

24-10-2017 17:52
Spotkanie "zaduszkowe" w sobotę o 17.00. Grin

18-11-2016 10:19
Wigilia zaplanowana na 16.12.2016 , na 17-stą. Smile

15-10-2016 06:11
Pisze tu bo na forum nie każdy może wejść, w poniedziałek o 14-tej przestawiamy z Piotrkiem makietę aby sprawdzić poprawność mocowania, pomoc mile widziana.

23-09-2016 08:45
Jakby ktos jeszcze dzis sie wybieral niech da znac 506 646 435. Wieczorem bede wracal przez lodz

23-09-2016 08:31
Dodzwonić się do piotrka nie da a od środowej nocy nocuje 50m od klubu w nu hotelu Pfft

29-08-2016 19:40
My nie, ale oni może tak, trzeba pytać,głębiej.

21-08-2016 08:49
Wybieracie się na foty z elektryfikacji linii 201 Maksymilianowo-Gdy
nia?

15-07-2016 12:48
serdeczne pozdrowienia z daleka...... Smile PS. 29/07.... Smile Smile Wink

06-07-2016 17:28
Tabor jest,czas na moduł Wink https://www.youtu.
..S4yGcTpeAQ

01-04-2016 19:17
Slayer ostatnio jest oskarżany o zbytnią brutalność. Myślę, że słuchając choćby tego kawałka to mocna przesada: https://www.youtu.
..Nrb7ncKc9M


Copyright © 2007, Created by Acid Rain
Walcz ze spamem! Kliknij tutaj!