Nawigacja
Ostatnie Obrazy
Najnowsze video
TEM2-294 w akcji
ST44-1113+SM42-693...
ST44-172, Nurzec
ST44-1109 Sycze
Targi Hobby Pozna...
M62M-014
Euronaft
SU46-041
ST44-2046
ST44-2026+ST44-2050
Ostatnie artykuły
Salon Hobby 2015 czy...
Rogowskie Impresje
Pobiedziska i Trybun...
Żnin 2015
Kolejna solówka
Aktualnie online
Gości online: 2

Użytkowników online: 0

Łącznie użytkowników: 82
Najnowszy użytkownik: Acid_Rain
Ostatnie komentarze
I z tym się liczyli...
No i gorączka opad...
Niestety to cena za ...
WTF.
Relacja + zdjęcia i...
Oby to nie był jedn...
Zadziwiająco szybko...
Torowisko Roco.
Byłem, bardzo fajne...
Taka sytuacja... B)
Kalendarz
Po Wt Śr Cz Pi So Ni
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31  
Nawigacja
Artykuły » Wycieczki » Kolejna solówka
Kolejna solówka
Wyjazdy klubowe gdzieś na tory chyba już przeszły do mroków historii a perspektywy na ich reaktywację są raczej nikłe. Przyczyny tego są różne i nie ma sensu ich roztrząsać. Nie zmienia to faktu, że zew natury jest silny i cały czas kolebie się po łbie myśl, coby tu zrobić by choć przez chwilę pogapić się na tory, a nuż coś przyjedzie... Okazją do małego wypadu są warsztaty fotograficzne w których uczestniczy moja urocza małżonka. Taka też nadarzyła się pod koniec kwietnia. Plener żony zaplanowany był w zamku Czocha więc siłą rzeczy transport w kierunku „podsudeckiej” był zapewniony. Zacząłem nawet organizować sobie nocleg w Mościsku Dzierżoniowskim i planować pobyt w weekend. Dodatkową motywacją miała być impreza „Dolnośląskie Zakamarki” z SU46 w roli głównej pętającej się w okolicach Strzegomia. Perturbacja z organizacją tego przejazdu, jak również niezbyt ciekawa możliwość połączenia oraz znany bezruch sobotni na 137-ce ostudził trochę mój zapał. Nie zmniejszył jednak ciśnienia na jakikolwiek wypad na tory. No to plan awaryjny czyli Krosno, z gdzieś tlącą się myślą, że może choć jeden rumun.... Brak chętnych do towarzystwa jak również prostego sposobu przetransportowania mojego dupska w tamte rejony nie zniechęcił mnie do zorganizowania tematu. Sitkol plus e-podróżnik wyznacza marszrutę. I w ten oto sposób wylądowałem o 4:20 na trzecim peronie widzewskiego dworca by zasiąść wygodnie w praktycznie pustym Flircie Łódzkiej Kolei Aglomeracyjnej zmierzającym do Łowicza. Podziwiam sobie ładne wnętrze pojazdu, zachwycam się łatwością nabycia biletu z automatu i wybieram miejsce dające najwięcej komfortu czyli przeznaczone dla czterech osób. Niestety, na me nieszczęście dwie minuty przed planowanym odjazdem z błogostanu jaki mnie ogarnął, wyrywają mnie dosiadające się naprzeciw trzy laski wyglądające na Świadków Jehowy z czymś androgenicznym odzywającym się rzadko. Słuchawki uratowały mi, a być może i im życie.....

Kliknij by powiększyć
Towarowo, Widzew żyje głównie w nocy


Stadler żwawo mknie w kierunku E20, fotel wygodnie otula, podziwiam bajeczny wschód słońca a ja układam sobie w głowie precyzyjny plan działania, trzymając kciuki za planowy przyjazd do Łowicza bo na przesiadkę na „Zielonogórzanina” mam tylko 6 minut. W Domaniewicach mamy dwie w plecy, na Przedmieściu mamy trzy i robi się ciut nerwowo. Na szczęście Łowicz Główny to nie Heathrow i do pokonania jest tylko kładka, gratów nie mam dużo więc powinienem dać radę. Schodząc na pierwszy peron widzę już światła EP08, uffff, zdążyłem. TLKa załadowana jak ruski plecak i do samego Poznania frekwencja praktycznie 100%, 3/4 trasy przestałem więc na korytarzu. W Poznaniu pociąg opustoszał, więc rozwaliłem się wygodnie w przedziale licząc na samotność do samej Zielonej Góry. Chwilę później nadzieję tą rozwiał głos Himilsbacha pytający „można, wolne?”. Wszystko byłoby git gdyby nie fakt, że wydobywający się z ust wydziaranej blachary.... Dołączył również student filozofii, który po obejrzeniu współpasażerki jadącej na widzenie do ukochanego pogrążył się w lekturze. Po trzecim telefonie wykonanym przez miłośniczkę tatuaży i dziwnych fryzur ponownie odseparowałem się od świata zewnętrznego za pośrednictwem słuchawek. Student spojrzał na mnie i z uśmiechem zrobił dokładnie to samo. Po drodze nie chciało mi się pstrykać i z ciekawostek zarejestrowałem jedynie dwa gagariny Pol-Miedzi. Na wjeździe do samej Zielonej natomiast zaskoczenie bo minęła nas SU46 z towarowym jadąca w kierunku Żagania. W peronach zaś uwijał się M62 Orionu, jednakże kolejna przesiadka „na styk”, tym razem na autobus do Słubic nie dała szans na zdjęcia. Przed południem wypakowuję się w Połupinie bo plan zakładał powtórzenie klatki z panoramą Krosna, tym razem w słońcu. Zaliczam sklepik i na wszelki wypadek odpalam radio. Niemal natychmiast słyszę meldujący się pod tarczą skład. Fuck! Nieparzysty a więc jedzie z Czerwieńska, ja mam do linii jakieś 700m i dzielą mnie od niej wiejskie zabudowania a do tego cały sprzęt w pozycji marszowej. Gnam mimo to by choć zobaczyć co mnie ominęło. Między drzewami turla się rumun w kolorze nadziei ze składem Simmsów, miód na me oczy. Czyli jeżdżą jeszcze! Skoro pojechał do Niemiec, to będzie przecież wracał, bajka! Maszeruję więc raźno 3km na górkę za Połupinem i wkrótce rozkładam małe obozowisko. 2h później radyjko się odzywa i mechanik zgłasza defektującego ST43 jadącego od Czerwieńśka i martwi się czy uda mu się dociągnąć nawet do Krosna. Pędzę więc na złamanie karku w dół by złapać go na łuku i parę chwil później słychać znajome pyr-pyr. Piękna maszyna, jeszcze z żółtym czołem (żywe są chyba tylko 4 ) wraz z ze stonką trudzą się ze składem. Okazuje się, że w Krośnie czeka już para luzaków na zwolnienie szlaku. Dyżurna z dyspozytorem ustalają, że do Niemiec ze składem pojedzie ST43-365 który zdążył już wrócić a padnięta 208-ka na haku kołomny wróci do Czerwieńska. Ehhh czemuż mnie nie ma teraz na stacji w Krośnie, dwa shulzery i kołomna manewrujące po stacji, jakiż to widok, jak to musi dudnić. Wracam na górkę i czekam na przejazd luzaków co ma miejsce niedługo później. Planowana klatka zrobiona, słońce nawet nie zaszło w krytycznym momencie ale nadal pozostaje niedosyt bo tym razem brakło składu. No nic przynajmniej jest motywacja do kolejnej wycieczki w to miejsce.

Kliknij by powiększyć Kliknij by powiększyć
Po to tu przyjechałem Rumuńska piękność
Kliknij by powiększyć Kliknij by powiększyć
Żółte czoła to już niemalże przeszłość Radziecko-rumuńska współpraca


Słońce nieubłaganie przesuwa się w kierunku osi torów i motyw traci sens, zbieram graty i zmierzam na przejazd przed tarczą do Krosna by zapolować na kolejny zaplanowany kadr. Zalegam sobie wygodnie w trawie, gapiąc się w niebo, napawam odgłosami natury. Dobrze po 16-stej z błogostanu wyrywa mnie meldunek składu pod tarczą. 2,5 milisekundy później dociera do mnie nieparzysty numer pociągu, czyli on jedzie z mojej strony! Zrywam się na równe nogi a ta cholera zapitala szeptem i jest już w połowie łuku. To zasługa modernizacji szlaku między Czerwieńskiem a Krosnem. Wcześniej w tym miejscu było 60 i pociąg było słychać niemal na wyjeździe z Ciemnic. Teraz szlakowa to 100, tam jest z górki, zero przejazdów więc klasyczne OKP. 060Da CTL-a z beczkami przemknął koło mnie jakby go stado diabłów goniło. Dobrze, że chociaż miałem aparat pod ręką. Kadr można uznać za zaliczony a ja przemieszczam się na drugą stronę szlaku. Tym razem postanowiłem być bardziej czujny. I całe szczęście bo dwie godziny później ST43-227 z krótkim składem przemyka w kierunku Niemiec, również na głucho. Miejscówka wyczerpana, nie pozostaje więc nic innego jak powlec się na przejazd bliżej Krosna. Niestety odzywają się zmasakrowane stawy kolanowe i idzie się coraz ciężej. Słońce świeci już niemal poziomo, tuż nad linią drzew a od strony Czerwieńska słychać trąbkę. Ten dla odmiany miał dobry dzień bo trąbił jak opętany i po chwili kolejny „czarnuch” z beczkami mknie do Gubina. Dodatkowo z drugiej strony melduje się następny skład i będzie krzyżowanko. Stonka z talbotami wlecze się już po zachodzie a ja zbieram się w kierunku hotelu. Dotychczas śniadania były od 7:30 więc zamawiam swoje na 8-mą z chytrym planem porannej wycieczki na stację, powrotu na pyszną jajeczniczkę i dalszych działań w terenie. Padam na wyro po 21-szej i zasypiam niemal natychmiast.

Kliknij by powiększyć Kliknij by powiększyć Kliknij by powiększyć
Czarne OKP Rumun cichaczem Motyw z przejazdem
Kliknij by powiększyć Kliknij by powiększyć Kliknij by powiększyć
Brunet wieczorową porą Zachód tuż, tuż Wieczorna stonka


5:10 rano wibracje budzika wkręcają mi się w czaszkę a ja podejmuję nieodwołalną decyzję wypoczynku do 8-mej. Pieprzyć pociągi, pieprzyć wschody słońca, pieprzyć wszystko, chce mi się spać. Nie! Właśnie że wstaniesz leniwa larwo! Nie po to jechałeś 400 km by gnić w wyrze! 20 minut później w pełnym rynsztunku schodzę na dół. Okazuje się, że przesympatyczna pani już szykuje śniadanko i można je zamawiać na dowolną porę. Ot pozytywna strona niemieckich turystów..... Czekam więc spokojnie na papu ciesząc się, że nie będę musiał maszerować w te i we wte. Posilony drepczę na stację i układam sobie plan dnia. Plan jest prosty i łatwy do zapamiętania marsz skokowo torami ile się da w kierunku Ciemnic, w poszukiwaniu nowych kadrów i fotografowanie tabunów jeżdżących składów. Wszystko byłoby ok gdyby nie ten trzeci element planu. Krótko po 10-tej przejechał pierwszy, zaraz za nim drugi a już po 18-stej trzeci i ostatni pociąg tego dnia.... Do tego kolana dokuczały coraz bardziej i zaciskając zęby z bólu przeszedłem ledwie połowę zakładanego dystansu. Jedynym pocieszeniem jest to, że jeździły tylko zielone rumuny. No dobra poleżałem cały dzień na trawce, na świeżym powietrzu, z dala od karetek, motocyklistów i jakichkolwiek odgłosów cywilizacji to też ogromny plus takich wycieczek. Po 20-stej docieram do hotelu, zostawiam graty i przez sklepik wracam na stację. Posiedziałem do 23-ciej ale poza WM-ką nie pojawiło się nic. Znudzony ustawiam śniadanko na 6 rano i walę w kimono.

Kliknij by powiększyć Kliknij by powiększyć
Nareszcie pociąg, na haku niewidoczne EU43-805 Poprawka 15 minut później
Kliknij by powiększyć Kliknij by powiększyć
Całkiem żwawy rumun Trzeci i ostatni tego dnia


Rześki poranek i kolejne pyszne śniadanko szybko stawiają na nogi. Koło południa mam autobus powrotny więc nie ma sensu jakakolwiek dalsza wycieczka. Rozsiadam się wygodnie na ładowni i sączę świeże zakupy. Do 11:30 odliczają się trzy pociągi i to w bardzo podobnej konfiguracji jak przy poprzedniej solówce. Z resztą cały wypad potwierdza charakterystykę tej linii, piątek wygaszanie ruchu, sobotnia martwica i wzrost w niedzielę. Trzeba przy następnym wypadzie wziąć to pod uwagę.

Kliknij by powiększyć Kliknij by powiększyć Kliknij by powiększyć
Cargo z czarnymi kontenerami Mrożąca krew w żyłach scena ataku rozwścieczonego gada na niewinnego mikola... Duma po zwycięstwie
Kliknij by powiększyć Kliknij by powiększyć Kliknij by powiększyć
Turbostonka zamiast Beerki CTL z gruszkami Pożegnalne ujęcie


Nie bez żalu, przed południem zbieram się na przystanek autobusowy by przed 13-stą wylądować w Zielonej Górze. Opatrzność nade mną czuwała i bilety na powrót kupiłem w piątek. Z ciekawości poszedłem zapytać o miejsce w „Sukiennicach”, bo tymi miałem wracać z Poznania i okazało się, że o siedzących mogę zapomnieć. No dobra, czas może wreszcie coś ciepłego zjeść. Zaglądam do lokalu gastronomicznego na dworcu ale widok tego co oferuje skutecznie odbiera apetyt a zdecydowanie zachęca do odwiedzenia innego rodzaju przybytku. Cel - „Żabka” by chociaż jakąś bułkę na drogę zdobyć. Wyłażę więc przed dworzec a tam znajomy sznapsbaryton gromkim „cześć!” powoduje impuls elektryczny biegnący wzdłuż kręgosłupa. Laska, już po widzeniu u lubego, wraca do Poznania. OMFG! Przecież jedyny pociąg w ten rejon to moje REGIO. Coś trzeba będzie wykombinować. Z końca peronu obserwuję gdzie wsiada i idę w drugi koniec. Udało się. Niespodzianka taborowa, zamiast spodziewanego kibla stoi piękny błyszczący ED78 Newagu. Jest więc okazja do porównania z tym co wybrała ŁKA. I z punktu widzenia pasażera powiem, na szczęście! Niby ilość miejsca podobna ale wszystko jakieś takie toporno-plastikowe. Siedzenia, mimo że też z profilowanymi zagłówkami już w innym kształcie i nie tak wygodne. Do tego cudowna plastikowa wandaloodporna śmietniczka ale ogromna i powodująca że ktoś powyżej 130 cm wzrostu musi siedzieć w zasadzie bokiem. Podczas jazdy dużo głośniej niż we Flircie, klimatyzacja nie działała i mimo kilku prób ustawień przez mechanika do samego Poznania było duszno jak cholera. Dodatkowo jeden z kibli zaciął się na amen i wszyscy wędrowali do tego znajdującego się w pobliżu. Powodowało to co chwilę dostawę świeżego, gryzącego w oczy fetoru środka dezynfekującego. Dodatkowo „nowoczesne i dizajnerskie” rozwiązania w postaci elektronicznego zamykania i blokady drzwi od toalety owocowały krzykami kobiet oddających się mikcji i wystawianych na widok publiczny. Do stolicy podziemnej pomarańczy docieram planowo i szukam dojścia na właściwy peron. Nie ogarniam co przyświecało projektantom tego tworu ale pojęcie wygoda pasażera jest im zdecydowanie obce. Na peronie kłębi się dziki tłum. Dziki w dosłownym tłumaczeniu bo okazało się, że właśnie zakończył się festiwal fantastyki Pyrkon i społeczeństwo wraca do domów. Skazany więc jestem na podróż w towarzystwie elfów, czarodziei, i wszelkiej maści oszołomów i nie dziwi mnie brak miejsc w pociągu. Mimo, w wielu przypadkach cipowatego wyglądu, budujące jest to ,że choć drobny ułamek młodzieży potrafi oderwać się od fejsbuka, tableta czy innego laptopa, wziąć do ręki książkę a do tego ruszyć przez pół Polski na taki konwent. Może nie wszystko stracone......

Kliknij by powiększyć Kliknij by powiększyć
Tłoczno w Zielonej ED78


Podróż spędziłem więc tradycyjnie na korytarzu bo wolę przestać trzy godziny gapiąc się za okno niż gnieść w 8 osób w przedziale w jednej pozycji. Na Widzewie byliśmy planowo, choć mogłem wybrać opcję przesiadki na ŁKA w Zgierzu, zyskałbym 30 minut, kolejna nauczka na przyszłość. Mimo tak słabego ruchu i zrealizowania ledwie części planowanych zdjęć uważam wyjazd za bardzo udany. Trzy dni z innymi obrazkami, ostatnie rumuny w ruchu i kolejne pokonywanie własnych słabości. Do tego pobyt na świeżym powietrzu i słoneczku i sporo czasu na wyciszenie się. Oczywiście mała mobilność i krótki zasięg operacyjny nie ułatwia zadania ale myślę, że to nie ostatnia tego typu wycieczka.

Tekst i zdjęcia: Michał Górecki
Komentarze
#1 | Nemo dnia 2015-05-31 13:54
Jak zwykle, relacja pierwsza klasa nie mówiąc o fotkach.
#2 | AcidRain dnia 2015-05-31 20:59
Dzięki, robim co możem.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Losowa Fotka
Shoutbox
Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.

19-09-2018 15:33
Melduję się! Grin

10-09-2018 09:57
Ze względu na malusi błąd w kalendarzu sugeruję przesunąć termin "wigilii" na 28.09. Poprzedni termin to czas zabawy we spólnym gronie w Braniewie Grin

06-09-2018 20:00
Dupy nie urywa... ale cierpliwości... nie od razu łkmk zbudowano... narazie to kurz zdmuchujemy. Przenieśmy rozmowę nieco głębiej a ja czekam na potwierdzenie terminu wigilii Smile

06-09-2018 19:48
Raczej stypa, rzeczywiście strona działa, ale jest martwa podobnie jak klub.

06-09-2018 14:05
Proponuję spotkanie "wigilijne" 5.10.2018 r. Co Wy na to ? Grin

24-10-2017 17:52
Spotkanie "zaduszkowe" w sobotę o 17.00. Grin

18-11-2016 10:19
Wigilia zaplanowana na 16.12.2016 , na 17-stą. Smile

15-10-2016 06:11
Pisze tu bo na forum nie każdy może wejść, w poniedziałek o 14-tej przestawiamy z Piotrkiem makietę aby sprawdzić poprawność mocowania, pomoc mile widziana.

23-09-2016 08:45
Jakby ktos jeszcze dzis sie wybieral niech da znac 506 646 435. Wieczorem bede wracal przez lodz

23-09-2016 08:31
Dodzwonić się do piotrka nie da a od środowej nocy nocuje 50m od klubu w nu hotelu Pfft

29-08-2016 19:40
My nie, ale oni może tak, trzeba pytać,głębiej.

21-08-2016 08:49
Wybieracie się na foty z elektryfikacji linii 201 Maksymilianowo-Gdy
nia?

15-07-2016 12:48
serdeczne pozdrowienia z daleka...... Smile PS. 29/07.... Smile Smile Wink

06-07-2016 17:28
Tabor jest,czas na moduł Wink https://www.youtu.
..S4yGcTpeAQ

01-04-2016 19:17
Slayer ostatnio jest oskarżany o zbytnią brutalność. Myślę, że słuchając choćby tego kawałka to mocna przesada: https://www.youtu.
..Nrb7ncKc9M


Copyright © 2007, Created by Acid Rain
Walcz ze spamem! Kliknij tutaj!