Gości online: 4
Użytkowników online: 0
Łącznie użytkowników: 92
Najnowszy użytkownik: marcinkraglak
|
| Po |
Wt |
śr |
Cz |
Pi |
So |
Ni |
| |
|
1 |
2 |
3 |
4 |
5 |
| 6 |
7 |
8 |
9 |
10 |
11 |
12 |
| 13 |
14 |
15 |
16 |
17 |
18 |
19 |
| 20 |
21 |
22 |
23 |
24 |
25 |
26 |
| 27 |
28 |
29 |
30 |
|
|
|
|
|
Modelarstwo kolejowe, praktycznie od początku swego istnienia, to nie tylko tabor kolejowy, ale także zaplecze i infrastruktura kolejowa. W końcu kolej zawsze funkcjonuje w jakiejś rzeczywistości. a wypełnianie jej podstawowego zadania, czyli prowadzenie przewozów, ludzi i towarów, wymaga zbudowania zarówno linii kolejowych, jak i wszystkich niezbędnych urządzeń i systemów umożliwiających eksploatację. Chcąc odtwarzać kolejową rzeczywistość od początku założyliśmy, że prezentowanie modeli taboru w gablotach musi zostać uzupełnione o stworzenie działającego i w pełni funkcjonalnego modelu kolejowej rzeczywistości. W tej sytuacji decyzja o budowie makiety była oczywista.
Przystępując do prac podstawowym założeniem, które przyjęliśmy, było to, że wspólne dzieło ma być możliwie najbardziej realistycznym odzwierciedleniem polskiej kolejowej rzeczywistości, obejmującej okres przede wszystkim lat 60-tych i 70-tych XX w., czyli przełom epoki III i IV. O wyborze tego okresu zadecydowało kilka czynników, między innymi dostępność modelowego taboru PKP (zarówno gotowego, jak i jako materiału wyjściowego do przeróbek), mnogość używanych wtedy typów pojazdów oraz osobiste preferencje i sentymenty poszczególnych członków Klubu. Jako skalę wybraliśmy najpopularniejszą 1:87, czyli H0.
Z racji naszego pochodzenia postanowiliśmy zamodelować na makiecie tereny charakterystyczne dla środkowej Polski (w szczególności województwa łódzkiego). Ponieważ głównym celem jaki nam przyświecał był możliwie daleko posunięty realizm, który ograniczać miały jedynie nasze umiejętności manualne i funkcjonalność całości, planując układ makiety, od razu zrezygnowaliśmy z budowy wielkiego tortu z plątaniną torów, pętli, ósemek, tuneli i mostów. Wybraliśmy lokalną, jednotorową, niezelektryfikowaną linię kolejową. Od początku zakładaliśmy możliwość łączenia naszego fragmentu z innymi modelarzami na różnego rodzaju zlotach, co wymusiło budowę makiety w formie segmentowej. By pogodzić założenie realizmu z funkcjonalnością, skorzystaliśmy z doświadczeń, między innymi, modelarzy amerykańskich, budując układ opisujący pomieszczenie wzdłuż ścian, co niestety poskutkowało pewnymi przekłamaniami, zwłaszcza w zakresie zastosowanych promieni łuków, czy długości torów stacyjnych i peronów. W czasach gdy zaczynaliśmy, przedsięwzięcie o nazwie Polska Makieta Modułowa dopiero się rodziło, normy były jeszcze w powijakach, lub praktycznie nie istniały, co wymusiło zastosowanie własnych rozwiązań. Szczegóły techniczne oraz relację jak przebiegały poszczególne etapy budowy można znaleźć w starszym artykule opisującym naszą makietę. Ja, żeby uniknąć powtarzania się skupię się na obecnym kształcie makiety. Postaram się także wymienić pokrótce zarówno zalety, jak i wady naszego wspólnego dzieła, co jak sądzę, może pomóc modelarzom przy realizacji ich własnych pomysłów.
Motyw przewodni naszego dzieła
Główny motyw makiety, jednotorowa, niezelektryfikowana, lokalna linia kolejowa przebiega po terenie nizinnym. Centralnym punktem jest maleńka stacyjka, właściwie mijanka, o wdzięcznej nazwie "Paproki". Od głównej linii, w miejscowości Kaczorowo, odchodzi bocznica przemysłowa prowadząca do cukrowni Leśmierz. Bardziej szczegółowe informacje, dotyczące poszczególnych fragmentów makiety, takich jak: stacja Paproki, linia w kierunku wsi Paproki, linia w kierunku wsi Kaczorowo oraz cukrownia Leśmierz można uzyskać klikając na poszczególne obszary powyższego planu. Tam też znajdują się galerie obrazujące poszczególne fragmenty.
Co nam się udało doskonale, a co mniej
Podstawowym celem jaki nam przyświecał, było zbudowanie realistycznej makiety kolejowej, która łączyłaby pragnienie realizmu z daleko posuniętą funkcjonalnością. Pod pojęciem funkcjonalności rozumieliśmy tak różne rzeczy, jak możliwość prowadzenia w miarę interesującego ruchu pociągów, swobodny dostęp do poszczególnych fragmentów makiety (co jest szczególnie trudne, czy wręcz niemożliwe w przypadku dużych "tortów") oraz możliwość łączenia wybranych segmentów z innymi makietami na różnego rodzaju zlotach i pokazach. No i oczywiście, nasze wspólne dzieło miało w żaden sposób nie przeszkadzać w swobodnym przemieszczaniu się w klubowym pomieszczeniu. Można stwierdzić, że większość z tych założeń została spełniona.
Swobodny dostęp do każdego fragmentu oraz "niezagracanie" pomieszczenia osiągnęliśmy budując makietę systemem amerykańskim, wzdłuż ścian. Wadą tutaj są zbyt małe promienie łuków w narożnikach pomieszczenia, coś jednak za coś.
Postulat umożliwienia łączenia wybranych fragmentów makiety z innymi osiągnęliśmy poprzez zbudowanie naszego dzieła w formie segmentowej. Jak wspomniałem wcześniej, wszelkie normy zostały wypracowane dopiero w późniejszym okresie, jednak zbudowanie przejściówek pomiędzy naszym profilem, a znormalizowanym nie stanowiło problemu.
Trochę problematyczna okazała się różnica w wysokości główki szyny od podłogi (my założyliśmy 1 m, później przyjęto 1,1 m), jednak tego nikt nie mógł przewidzieć.
Podstawową wadą układu torowego jest brak jakiejkolwiek stacji rozrządowej. W początkowym zamyśle funkcję tę miała spełniać nie istniejąca już stacja Radocha Duża. Po jej likwidacji, brak okazał się dość dotkliwy. Paproki to mijanka i w związku z jej charakterem i układem torowym powinna właściwie pozostawać pusta. Ot, od czasu do czasu przyjedzie jakiś pociąg, chwilę postoi i dalej w drogę… Tory na Leśmierzu też nie powinny być wykorzystywane do formowania składów. Przeznaczone są dla pociągów towarowych, jadących do i z cukrowni. Na szczęście podczas budowy łącznika technicznego w przedsionku, spinającego oba końce szlaku, Nemo przewidział wbudowanie rozjazdu umożliwiającego odgałęzienie, które być może zostanie kiedyś zakończone przesuwnicą (tzw. szufladą), którą posiadamy. Co prawda kierunek ułożenia rozjazdu uniemożliwia bezpośredni wjazd z przesuwnicy na Leśmierz i wymusza zmianę czoła na Paprokach, urozmaica to jednak ruch pociągów na makiecie, stwarzając konieczność dodatkowych manewrów.
Kończąc temat układu torowego należy wspomnieć o Leśmierzu. Tutaj również nie udało się nam uniknąć pewnych przekłamań, zwłaszcza w części normalnotorowej. Kubatura naszego pomieszczenia wymusiła dość znaczne skróty zarówno w długości torów stacyjnych, jak i w geometrii rozjazdów. W dodatku całość była pierwotnie dłuższa o metr, gdyż obejmowała jeszcze segmenty przedstawiające zabudowania fabryczne. Nie zostały one jednak nigdy ukończone, a ich obecność utrudniała swobodne poruszanie się po pomieszczeniu, w związku z tym ostatecznie z nich zrezygnowaliśmy.
Projektując instalację elektryczną chcieliśmy, by była nie tylko niezawodna, ale także maksymalnie funkcjonalna. Właściwie udało się to osiągnąć, choć nie obyło się bez pewnego błędu. W tamtych czasach podstawowym sposobem sterowania pozostawał (w Polsce) analog. Chcąc mieć możliwość zatrzymywania pociągów w torach stacyjnych i przed semaforem, zastosowaliśmy odcinki izolowane, z odcinanym jednak tylko jednym biegunem. W analogu sprawdzało się to znakomicie, przy sterowaniu cyfrowym zaobserwowaliśmy efekt kondensatora. Sterowanie cyfrowe, to sterowanie prądem zmiennym. Pomiędzy szyną trwale zasilaną i szyną z odciętym zasilaniem tworzy się poprzez instalację wewnętrzną lokomotywy pasożytnicza pojemność, która powoduje, że w rzekomo odciętym od zasilania odcinku wciąż jest napięcie. Chcąc stosować odcinki izolowane należy zawsze zapewnić odcięcie obu biegunów zasilania. Diody prostownicze, umożliwiające w analogu przejazd w przeciwnym kierunku do semafora pokazującego "stój" również trzeba było zlikwidować. System cyfrowy nieustannie zgłaszał zwarcie.
Kolejny błąd jaki popełniliśmy, to budowa rzeźby terenu na płaskich skrzynkach. O tym co z tego wynika pisałem w artykule dotyczącym mojej domowej makiety i nie chcąc się powtarzać, tam odsyłam zainteresowanych.
Co dalej?
Nasza klubowa makieta ciągle jest modyfikowana, tempo jest jednak dosyć powolne. Jednym z powodów z pewnością jest zaangażowanie klubowiczów w realizację projektów pobocznych (np. projekt "Szadek"), przy których część członków Klubu pracuje wspólnie, jak i indywidualnie, w domowym zaciszu (Przedpola dworca Łódź Fabryczna w skali TT). Niestety nie da się wszystkiego zrobić na raz, a pamiętać należy, że działalność klubowa musi być dzielona z pracą zawodową i życiem prywatnym klubowiczów. Ciężko pogodzić jedno z drugim, a co robić jest. Nowsze fragmenty wymagają wykończenia, starsze remontu. Jednym z nowszych pomysłów jest wyposażenie zewnętrznych krawędzi makiety w tło, co nie tylko dodaje krajobrazowi głębi, ale także znacznie ułatwia fotografowanie. Idąc zgodnie z duchem czasu, całość wyposażyliśmy w system sterowania cyfrowego.
Budując makietę klubową spełniliśmy nasze marzenie, nie obyło się jednak bez pewnych potknięć i uproszczeń. Niestety modelarstwo, zwłaszcza kolejowe, to ciągły kompromis, wymuszający pogodzenie sprzecznych idei, takich jak dążenie do realizmu z jednej strony oraz chęć osiągnięcia maksymalnej funkcjonalności i uniwersalności z drugiej.
| |
 |
|
Kliknij by zobaczyć plan makiety w dużej rozdzielczości
|
|
| |
 |
|
Historia powstania makiety klubowej i garść szczegółów technicznych |
|
Tekst i rysunki: Paweł „wlodar” Włodarczyk
| | |